Działania na rzecz lokalnej społeczności 2008-05-05 23:52:37

Dawno temu wraz z rówieśniczkami postanowiłyśmy wziąć udział w pewnej akcji antynowotworowej. Po wielu tygodniach ciężkiej pracy uświadamiania dzieciaczków na temat raka dostałyśmy się do 2 etapu.

 Tu nastąpiła fuzja z wrogim zespołem, który mimo najszczerszych chęci nie zabrnął tak daleko jak my. Naszym zadaniem było stworzenie projektu kampanii społecznej na temat raka piesi. W tym celu alby zacząć uwiadamianie Bytowianek urządziłyśmy w Domu Kultury prelekcję na tenże temat. Oplakatowałyśmy caaaałe miasto. Zainteresowanie było jakie było.

 

Czyli nie było.    Aż słów zabrakło.

 

Teraz, w ostatnich chwili próbujemy posklejać nasze 4-tygodniowe pomyły w jeden projekt.

Nie wspomnę już, że w ramach naszej akcji na  bytowskiej ulicy miał zawisnąć billboard

 naszego projektu, sfinansowany na kampanii przez sprzedaż symbolicznych wstążeczek.

 

Tak to bywa, dajesz ludziom gotowe do ręki, prosisz ich a oni i tak to olewają. Jaka jest ludzka mentalność? Dlaczego ludzie boją się badać? To, że przeraża ich  choroba powinno właśnie do takich badań nakłaniać. Ale to nie wszystko. Boją się, że przez badanie hmm…nawet nie to, że zachorują. Obawiają się zatracenia rytmu życia, rezygnacji z przyjemności czy wygód. Choroba to przecież wyrzeczenia. Ale rak piesi zabija. Powinnyśmy co miesiąc wykonywać samobadanie, co jakiś czas USG, potem mammografia.

Zabija też rak płuc. Trzeba robić sobie prześwietlenia, MRI. Zabija białaczka, trzeba regularnie badać sobie krew. Zabija HIV, trzeba uważać…kto ma czas ta to wszystko?

Czemu tak absurdalne jest to, że nie korzystamy z dobrodziejstw XXI wieku, które podają nam na tacy, a którymi tak się chełpimy?

 

Tak mnie jakoś teraz naszło. Idę spać.

skomentuj (5)

Czas zacząć 2008-05-05 09:49:22

Z powodu nawału wolnego czasu (bardzo rzadko się to zdarza) postanowiłam zacząć tworzyć coś hmm…kreatywnego? Mianowicie chodzi o od dawna wymarzonego bloga. Tak więc po półdniowym zastanawianiu się nad szablonem, czas skleić pierwszą notkę.

 

Trochę o mnie: jestem młoda, piękna i w sumie nic konkretnego mi od życia nie potrzeba.

Oprócz oczywiście życiodajnej dziennej dawki dobrego anime.

Świat mangi i anime to moja pasja już…no długo. Tak więc przed ekranem komputera spędzam większość czasu (tego przeznaczonego na naukę też-za rok matura!) i powoli mogę uważać się za swego rodzaju specjalistkę w dziedzinie grafiki, kreski, fabuły, muzyki, akcji, sensu i przesłania danego anime. Mang z reguły nie czytam dużo z dwóch powodów: szkoda mi kasy na kupno a nie lubię czytać tych znalezionych w necie (bolą oczka przy 6 tomie:)).

Tak więc są serie które oglądam na bieżąco, takie do których wracam co jakiś czas oraz inne, po których nie mogłam spać (w sensie straszne:/).

 

 Obecnie oglądam anime autorstwa Hajime Yatate i Shukou Murase Pt. ‘Witch hunter Robin’. Na początku trochę nie podobała mi się kreska (jakaś oporna, raz za mało, innym razem za bardzo wyrazista). Fabuła do 15 odcinka jest trochę jednostajna ale potem następuje miłe zaskoczenie, czyli zwrot akcji. Pozostałe 11 odcinków obejrzałam jednym tchem.

Nawet odnalazłam w nim swego rodzaju przesłanie o wartości człowieka nad innymi stworzeniami, akceptowanie jego inności i takie tam. Strasznie podoba mi się muzyka. Jest dopasowana do akcji, a cudownego openingu słucham sobie przy…no dobra nauce.

Ogólnie seria ciekawa i warta polecenia.

 

skomentuj (0)